Co przeczytała Mama w lutym?

Kolejny miesiąc dobiegł końca. Niestety nie udało mi się zrealizować mojego celu ale… nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Luty był bardzo intensywnym miesiącem pod wieloma względami. Dużo rzeczy udało mi się zrobić mimo, że czytelniczego celu nie osiągnęłam. Przeczytałam tylko jedną książkę, która skradła moje serce. Niestety przeglądając opinie w Internecie spotkałam się z niezadowoleniem z tej pozycji. List z powstania Anny Klejzerowicz okazał się dla mnie doskonałą odskocznią od codziennych obowiązków.

List z powstania – Anna Klejzerowicz

List z powstania Anna Klejzerowicz

Tematyka drugiej wojny światowej interesowała mnie chyba od zawsze. Wiem, że to bardzo nietypowe jak na osobę w moim wieku, jak na osobę, która nie żyła w tamtych czasach a mimo to chce je poznać. Jestem szczęśliwa, że nie muszę przeżywać tego z czym mieli do czynienia ówcześni trzydziestolatkowie (i nie tylko). Ale jednocześnie pragnę chociaż poprzez czytanie literatury nie zapomnieć o tych ciężkich czasach bo to dzięki tamtym ludziom mamy swój kraj. Jesteśmy wolni.

List z powstania jest wyjątkową pozycją, ponieważ łączy ze sobą dwa światy: wojnę i pokój w czasach PRL. Stanowią one tylko pozornie przeciwieństwa, o czym przekonałam się wielokrotnie na kartach tej książki.

O czym jest List z powstania?

Po tytule wnioskujemy, że o przeszłości, w dodatku bardzo bolesnej. Jest również o poszukiwaniu prawdy w czasach PRL-u. Kluczową rolę odgrywają tutaj dwie kobiety, matka i córka poszukujące rozwiązania zagadki o zaginionej w powstaniu łączniczce. Rodzinna tajemnica staje się obsesją najpierw matki a później córki. W jej wyniku spotykają je różne nieprzewidywalne historie. Gdy są już blisko rozwiązania tajemnicy zdarza się coś czego nie były w stanie przewidzieć (ale co takiego nie powiem 😉 musicie sami przeczytać).

Mnie książka wciągnęła od pierwszej strony i z każdą kartką miałam ochotę na więcej choć nie zawsze miałam ku temu sprzyjające warunki. Niespodziewane zwroty akcji sprawiały, że czułam irytację choć w duchu miałam nadzieję, że to jeszcze nie koniec.

Czy wystarczająco Was zachęciłam do przeczytania tej pozycji?

Chcesz wiedzieć, co przeczytałam w styczniu? Koniecznie zajrzyj do tego wpisu. Z całą pewnością znajdziesz tam coś dla siebie.

Ja już z niecierpliwością czekam na koniec kolejnego miesiąca, żeby podzielić się z Wami tym co przeczytałam i wytłumaczyć dlaczego właśnie w lutym została przeczytana tylko jedna pozycja.

 

 

 

 

 

 

Scroll Up