Moje czytelnicze nawyki

Każdy mól książkowy ma swoje rytuały, które czynią czytanie wyjątkowym.  I ja w tej kwestii się nie różnię. Na początek warto odpowiedzieć sobie na pytanie: czym jest dla mnie czytanie? Możliwości są dwie: albo to przykry obowiązek, wręcz przymus albo przyjemność, którą można porównać do wygranej w totka. Dla mnie to oczywiście, ta druga opcja. Z czasem wyrobiłam sobie swoje własne rytuały. Stały się one moimi czytelniczymi nawykami.

Będąc małą dziewczynką, gdy tylko  nauczyłam się czytać i pani wychowawczyni zabrała nas pierwszy raz do biblioteki, to poczułam, że poznaję całkiem nowy świat. Już wtedy potrafiłam siedzieć do późna byle tylko przeczytać jeszcze jedną stronę, jeszcze jeden rozdział. Oczywiście próbowałam też czytania pod kołdrą, które nie przyniosło zadowalających efektów.

Czytelnicze nawyki

Gdzie czytam?

Miejsce do czytania nie ma dla mnie aż tak dużego znaczenia. Potrafię czytać wszędzie i w każdych warunkach. Nie przeszkadza mi hałas, muzyka, rozmowa czy włączony telewizor. Czytając przenoszę się w inny wymiar i nic więcej się wtedy nie liczy. Jednak mimo to, nie ukrywam, że mam takie małe czytelnicze marzenie. Chciałabym mieć swój kącik przy oknie, z wygodną kanapą, mnóstwem poduszek i pięknym widokiem. Myślicie, że to możliwe?

A zakładki?

To temat rzeka. Mam swoje ulubione. Takie, które dostałam od kogoś w prezencie ale mam też taką, którą sama stworzyłam. Kiedyś miałam taką sytuację, że zapomniałam zabrać zakładki ze sobą a chciałam akurat przeczytać książkę. Jedyne co było pod ręką to świstek papieru. Czułam wtedy, że popełniam świętokradztwo ale potrzeba czytania była silniejsza niż brak zakładki.

Gdzie kończę czytać?

Bardzo nie lubię kończyć w środku rozdziału lub nie daj Boże w środku strony. Ciężko się potem wraca do lektury.

Przekąski

Należę do tych osób, które lubią sobie coś przegryzać podczas czytania. I nieważne czy to czekolada, chrupki kukurydziane, ciasteczko czy jakiś owoc. Coś musi być. Co do picia, to wyznaję zasadę, że lepiej nie ryzykować choć czasem zdarza mi się popijać ciepłą herbatę podczas lektury.

Czytam czy robię coś więcej?

Kilkukrotnie zdarzyło mi się robić coś więcej niż tylko czytać. Najczęściej to były czynności związane z gotowaniem, czyt. pilnowaniem, żeby nie wykipiało. Ale ogólnie wolę oddawać się lekturze w pełnym tego słowa znaczeniu.

Czytanie wielu książek naraz

Przyznaję się, że mam kilka zaczętych książek, których nie mogę skończyć. I to wcale nie dlatego, że nie podoba mi się fabuła. Po prostu tak wyszło. Postanowiłam w tym roku przeczytać je raz jeszcze od początku do końca, tak jak się powinno to robić. Bez zbędnych wymówek.

Jakie to książki?

  • Oliwkowa seria
  • Miłość w czasach zarazy

Czytam zakończenie?

Nie, nie lubię wiedzieć jak się skończy książka zanim nie przeczytam reszty rozdziałów. To psuje całą zabawę.

Zaginanie kartek

Nie ma mowy! Książki są zbyt cenne żeby dewastować je w tak prymitywny sposób.

To są moje czytelnicze nawyki. A jakie są Twoje? Dodałbyś coś do tej listy?

A na sam koniec chciałam Wam napisać o moim najnowszym odkryciu, które możecie zobaczyć na stronie. Jest nim Goodreads, który zawiera wszystkie możliwe pozycje książkowe. Ma sporo możliwości. Jedynym mankamentem może być język angielski jeżeli go nie znamy.

Zainteresowanych książkowymi wpisami odsyłam do recenzji Zielonej mili Kinga. Ciekawa jestem, czy i Was tak porwie jak i mnie. Koniecznie dajcie znać w komentarzach.

 

 

 

Scroll Up