7 rzeczy, które przeszkadzają mi w szydełkowaniu

szydełko w wełnie, pasje młodej mamy

Na pewno każdą z nas coś irytuje podczas szydełkowania. A taki, mogłoby się zdawać drobiazg może nieźle narozrabiać a nawet doprowadzić do szału.

Jakich sytuacji nie lubię podczas szydełkowania? Co sprawia, że czasami najchętniej rzuciłabym robótką w najdalszy kąt domu?

Poniższa lista zawiera te najbardziej irytujące według mnie sytuacje.  A może Wy dodałybyście coś do tej listy?

  1.  Skręcająca się nitka. Strasznie wkurzające szczególnie przy robieniu serwetki. Zauważyłam, że przede wszystkim kordonki posiadają tę nieprzyjemną właściwość.
    Eh… ledwo co się rozpędzę a już muszę się zatrzymywać i rozkręcać nitkę. Macie może na to jakiś sposób?Red Thread
  2. Kończący się motek wełny (czy innej nici 😉 ). Nic nie irytuje bardziej niż kończąca się nitka w najmniej odpowiednim momencie. Też tak macie, że zazwyczaj kończy się Wam np. rządek przed końcem robótki, albo nie daj Boże na kilka słupków przed końcem?
  3. Robienie supełków przy dodawaniu kolejnego motka. Ten punkt nie wymaga chyba komentarza. Jak połączyć ze sobą nitki, tak aby nie były widoczne?supeł
  4. Inny odcień kordonka, który musiałam dokupić. O ile w środku robótki to nie przeszkadza, bo można jeszcze zgrabnie wkomponować  o tyle na sam koniec wygląda to fatalnie. Nie wspominając już o tym, że nitka się skończyła.
  5. Nieczytelny wzór. Czasami zdarza się, że jakiś schemat wybitnie mi się podoba lecz niestety jest nieczytelny. Wtedy nie pozostaje nic innego jak obejść się smakiem ale spróbować narysować go na nowo licząc się z tym, że nie będzie idealny.
  6. Opis zamiast schematu. Nigdy nie mogę się połapać w tych wszystkich słownych schematach. Muszę co najmniej z 3 razy je przeczytać, żeby domyśleć się co autor/ka miał/a na myśli. Zdecydowanie wolę narysowane schematy. Jakoś bardziej do mnie przemawiają a co najważniejsze pokazują kształt robótki oraz co gdzie powinno się znaleźć. Rozumiesz słowne schematy? Wolisz takie? Brawo! Szczerze gratuluję. Ja się nigdy nie przestawię. Nie ma takiej opcji!
  7. Chowanie nitek. Ten podpunkt to dla mnie przekleństwo. Pojawia się niespodziewanie i psuje mi wszystkie robótkowe plany. A tak uwielbiam wszelkiego rodzaju motywy. W miejscu przypomina mi się moja suknia ślubna, której góra składa się z maluśkich kwadracików. Wiecie, ile tam było nitek do pochowania?

suknia ślubna na szydełku

A co Wy dorzuciłybyście do tej listy?

  • Szydełkowa pasja Kaśki

    Z wszystkimi powyższymi się w pełni zgadam, a dodam jeszcze krochmalenie i blokowanie. Moje ręce źle znoszą krochmal, dużo kremu muszę potem zużyć na ich nawilżenie, natomiast blokowanie to żmudna robota, znowu ręce są ukrochmalone, a jeszcze jak dojdą do tego rdzewiejące szpilki … Czy muszę pisać coś więcej? Pozdrawiam serdecznie :).

    • Edyta

      A w jaki sposób krochmalisz? Pozdrawiam i dziękuję za komentarz.

      • Szydełkowa pasja Kaśki

        W najprostszy sposób czyli Ługa, którą w zależności od potrzeby rozcieńczam wodą lub nie. Raz czy dwa ugotowałam taki tradycyjny krochmal ale efekt mnie nie zachwycił, z cukrem nigdy mi się nie chciało bawić ;).

  • Urszula Kanik

    Jakbym czytała o sobie… A skręcającą się nitkę co jakiś czas odkręcam. Przypinam do motka żeby się nie rozwijał i trzymam za nitkę aż się motek przestanie kręcić.

    • Edyta

      Ja też co jakiś czas odkręcam, tylko ja wkładam jako zabezpieczenie przed rozwijającym się motkiem szydełko.

  • Trochę ni a na temat – dobrze rozumiem, że zrobiłaś sobie suknie ślubną? (tu pasuje chyba tylko “wooow”)

    • Edyta

      Tak, zrobiłam sobie suknię ślubną i jestem z niej bardzo dumna. Ale tak
      jak napisałam wyżej chowanie nitek w takich malutkich elementach jest
      bardzo męczące i to właśnie sam fakt chowania jest irytujący. A suknia to tylko przykład większego projektu z motywami.

  • Edyta

    Mnie też dopada notoryczny brak czasu na robótki. A od kiedy urodziła się Dorotka to mam wrażenie, że tego czasu wcale nie mam.

  • ja dorzucę jeszcze zszywanie maskotek, wkładanie safety eyes i notoryczny brak wystarczającej ilości czasu na dzierganie 😉